Kredyty mieszkaniowe
Duże mieszkanie, długi uciążliwy kredyt? Czy może na początek malutkie mieszkano, a potem coś większego za zaoszczędzone pieniądze?
Przed takim dylematem staje niejedna para świeżo po ślubie. Jeśli zdecydują się na kupno dużego mieszkania czy domu, które będzie już ich miejscem na całe życie, będą musieli zaciągnąć ogromny kredyt mieszkaniowy, który będą spłacać przez dziesięciolecia i to miesięcznie sumy opłat będą niebagatelne. Zwłaszcza w pierwszych latach jest to bardzo uciążliwe.
Można zawsze wybrać drugą opcję. Kupujemy na początek małe mieszkanko. Bierzemy niewielkie kredyty mieszkaniowe, które płacąc miesięcznie niewiele, będziemy w stanie spłacić w ciągu dziesięciu czy dwunastu lat. Wówczas, gdy już nasze finanse za dziesięć lat będą ustabilizowane, będziemy mogli kupić większe mieszkanie (nawet już bez korzystania z kredytu mieszkaniowego), natomiast to małe będzie można wynajmować (to dziś dobry interes), a przyszłościowo zostawić je dla naszych dzieci, które na starcie będą miały swój własny kącik.
Obie opcje mają plusy i minusy. W różnych sytuacjach inna okaże się optymalną.
Jednak same w sobie kredyty mieszkaniowe wydają się optymalnym rozwiązaniem. Najgorsze wydaje się mieszkanie na stancji i wpompowywanie do kieszeni właściciela grubych pieniędzy (często porównywalnych z większym kredytem). O ile jednak w zamian za pieniążki na spłacanie kredytu mieszkaniowego na samym końcu zostanie nam mieszkanie, to w przypadku mieszkania na stancji nie zostaje nic. Warto więc pamiętać, że jest to jedynie rozwiązanie tymczasowe, krótkotrwałe i nieopłacalne.
Różnie jednak życie się toczy. Nie zawsze dobrze jest zaciągać kredyty mieszkaniowe. Jeśli jednak mamy na nie szansę, a nie mamy gdzie mieszkać... Myślę, że zdecydowanie warto.